Sklepy uciekają z Facebooka. Ten serwis nie sprzedaje.

Czy zjawisko zwane F-commerce rzeczywiście zasługuje na ocenę F? W Stanach oznacza to poziom "niedostateczny" - może właśnie dlatego kilka tamtejszych koncernów zamknęło właśnie swoje sklepy na Facebooku.

Świetny artykuł na ten temat znalazłem w serwisie Inc. Możemy przeczytać w nim o powodach, dla których kilka amerykańskich korporacji - Gamestop, J.C. Penney, Gap oraz Nordstrom - zamknęło swoje sklepy na Facebooku. Kolejny raz okazało się, że użytkownicy tego serwisu nie traktują go w kategoriach platformy e-commerce. I raczej tak też nie powinni go traktować marketerzy.



Wyjątki?

Właśnie. Na Facebooku dobrze sprzedaje się muzyka i gry. Powody są przynajmniej dwa. Po pierwsze: to branże posiadające spory "społecznościowy" potencjał - dobrą muzyką lubimy się dzielić, a gry online bardzo często mają charakter sieciowy. Po drugie - to przecież czysta rozrywka - a właśnie w poszukiwaniu rozrywki i zabawy najczęściej zaglądamy na Facebooka.

To nie jest galeria handlowa

Cytowany w artykule Charles Nicholls z firmy konsultingowej SeeWhy podkreśla, że wielu producentów popełnia błąd, myląc Facebooka z galerią handlową. - Użytkownicy nie przychodzą tutaj na zakupy - mówi. - Właśnie dlatego serwisy społecznościowe nie są tak skuteczne, jak sklepy online, które odwiedzamy "nastrojeni na shopping". Wówczas częściej skłonni jesteśmy ulegać pojawiającym się ofertom.

Sucharita Mulpuru z Forrester Research w jednej ze swoich wypowiedzi dla agencji Bloomberg stawia sprawę jasno: - Wielu spodziewało się, że Facebook obierze kierunek na sprzedaż, zmieniając się w galerię handlową. Tymczasem to tak, jakbyśmy chcieli sprzedać coś ludziom, którzy właśnie spędzają wspólny czas w klubie.

Według Nichollsa bardzo ważnym aspektem jest również nieufność użytkowników wobec ujawniania zbyt wielu danych w serwisach społecznościowych. Konsumenci zwyczajnie obawiają się o bezpieczeństwo informacji - niezależnie od tego, czy ten niepokój jest faktycznie uzasadniony.

Czy ta sytuacja się zmieni? Bardzo możliwe, choć potrzeba na to czasu. Zwróćcie uwagę na specyfikę galerii handlowych - ich sukces opiera się na pomyśle, aby ze sklepu stworzyć miejsce spotkań i rozrywki. Facebook miejscem spotkań jest już teraz. Czy w przyszłości stanie się również sklepem? Wszystko w rękach konsumentów.

A co z rezerwacją pokoi?

W ubiegłym roku byłem na prezentacji jednej z agencji social media. Spotkanie dotyczyło wykorzystania mediów społecznościowych w branży turystycznej i hotelarskiej. Widziałem kilka przykładów świetnych wizerunkowych kampanii. Jednak gdy z sali padło pytanie o sprzedaż, zaległa cisza.

Trudno o szczegółowe dane dotyczące konwersji aplikacji rezerwacyjnych na Facebooku. Zarówno duże sieci hotelowe, jak i obiekty butikowe instalują jednak na swoich profilach tego typu systemy. Niektóre marki już na wstępie robią błąd, umożliwiając sprawdzenie ceny pokoju wyłącznie fanom. Kompletny absurd.

Jestem przekonany, że ilość rezerwacji dokonywanych w ten sposób będzie śladowa. Hotel na Facebooku raczej bezpośrednio nie zarobi. W dłuższej perspektywie ma jednak szansę wpływać na lojalność gości, odpowiednio budując tożsamość swojej marki. Takie działanie może w przyszłości zaprocentować - tylko czy hotelarze są gotowi traktować Facebooka właśnie w ten sposób?

Przedstawiciel branży, który na wspomnianym przeze mnie spotkaniu pytał o sprzedaż, wyszedł z sali przed końcem prezentacji.
Trwa ładowanie komentarzy...